Fabryka Maszyn Dziwnych

Nie po to rodzimy się różni, żeby jeździć seryjnymi pojazdami.

Uspawałem sobie taką choinkę. Ponieważ jest chuda i służy do dezynfekcji (czyli prawie wyjałowienia) zyskała ksywę „Jałowiec”. Zajmuje podobną powierzchnię co jedna skrzynka, trzyma każdy rozmiar butelki. Pręty zakończone na okrągło - ręcznie na szlifierce stołowej, wpierw na kamieniu potem wygłądzane na szczotce, idzie szybciej niż ostrzenie wierteł bo tu chodzi o stępienie bez parcia na idealny kształt. Wspawane po 4 sztuki na rogach kwadratowej rurki, następnie 50mm wyżej na boczkach, kolejne piętro na rogach i tak mieszczę 56 butelek na powierzchni mniej więcej jednej skrzynki. Sprzęt malowany proszkowo (trawienie, warstwa antykorozyjna z fosforem, polimerowy gruby lakier na koniec), z wielką starannością przez lakiernika, który na pierwszy rzut oka rozpoznał zastosowanie przedmiotu - sam warzy i od razu chciał sobie choinkę skopiować.